Janusz był najstarszym dzieckiem Antoniny* z Kotkowskich i Jana Gombrowicza. Ukończył studia w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. Jako jedyny z rodzeństwa odczuwał zamiłowanie do wiejskiego gospodarstwa, lubił też polowania.
Był człowiekiem inteligentnym, dość zamkniętym w sobie; niektórzy uważali go wręcz za dziwka i odludka. Ożenił się ze swą kuzynką Franciszką Cichowską z domu Kotkowską, co wywołało w środowisku ziemiańskim skandal, bowiem wybranka Janusza porzuciła pierwszego męża. Kolejny i jeszcze gorszy skandal wywołało późniejsze porzucenie żony i związek Janusza z jego pasierbicą Stanisławą Cichowską (córką Franciszki z pierwszego małżeństwa), który trwał przez nieomal trzydzieści lat.
W latach 20. i 30. Janusz mieszkał z żoną w jej rozległym majątku Potoczek, gdzie prowadził m.in. wielki tartak i handlował drzewem oraz placami po wylesieniu. Jedynym dzieckiem Janusza i Franciszki był Józef Gombrowicz. Po śmierci ojca, Janusz zawiadywał finansowymi sprawami rodziny, m.in. to on rozparcelował i korzystnie sprzedał Małoszyce, z czego i Witoldowi przypadła należna część pieniędzy. Przyszły pisarz często odwiedzał najstarszego brata w jego leśniczówce; tam też powstała jego studencka (niezachowana) powieść „o jakimś buchalterze”. Janusz doradził wówczas Witoldowi: „Wyrzucić to, bo wstyd ci przynosi. Nikomu nie mów, żeś się tym zbabrał i na przyszłość zajmuj się wyłącznie czymś innym” (Wspomnienia polskie).
Podczas okupacji Janusz wraz z synem, aresztowany podczas powstania warszawskiego, dostał się do obozu koncentracyjnego w Mauthausen, gdzie dotrwał do wyzwolenia w maju 1945 roku.
Dwa lata później został aresztowany w Warszawie, w wyniku donosu jednego ze swych dawnych pracowników z Potoczka, który kłamliwie oskarżył go o rzekomą kolaborację z Niemcami i znęcanie się nad pracownikami. Jako „wróg klasowy” Janusz przesiedział w więzieniu dwa lata i wyszedł z niego ze zrujnowanym zdrowiem. Później nie mógł znaleźć pracy, żył z dorywczych zajęć, m.in. handlu walutą i złotem. Lubił zresztą takie nienormowane, cygańskie życie. Aż do śmierci biedował wraz ze Stasią w kwaterunkowym pokoju na warszawskim Grochowie.
Witold z okresie powojennym właśnie z Januszem korespondował szczególnie intensywnie. Powierzył mu prowadzenie swoich spraw wydawniczych w kraju po roku 1956, z czego brat znakomicie się wywiązywał, choć było to niełatwe zadanie. Prowadził negocjacje z wydawnictwami i czasopismami kulturalnymi we wszystkich sprawach dotyczących publikacji utworów brata w PRL. Honorarium za nie Gombrowicz przekazał w całości swej rodzinie.
Ich wieloletnia korespondencja świadczy o dużej bliskości między braćmi, której nie było w okresie przedwojennym, gdy starszy odnosił się do najmłodszego i jego twórczości z pewną pobłażliwością. Później to się diametralnie zmieniło: Janusz znał podobno na pamięć Trans-Atlantyk.
Witold regularnie wspomagał Janusza i Stasię finansowo, zwłaszcza w latach, gdy ciężko chorujący na astmę brat znajdował się w szczególnie ciężkich warunkach. Janusz zmarł w roku 1968.
Witold o Januszu:
Byliśmy ekscentrykami. Byliśmy zanadto krytyczni, ironiczni, sarkastyczni, za wiele mieliśmy poczucia śmieszności, to zabijało w nas każdy żywszy odruch […] Mój brat [Janusz] należał jeszcze do Wspomnienia polskie |
