imprimer cette page
  Witold Gombrowicz - Polska wersja   Twórczość   Powieści   Kosmos
 
Kosmos: zbliżenia 

Falkiewicz: Narrator sprawcą definitywnym


Andrzej Falkiewicz: Spór śledzącego i sprawcy
w Gombrowicz i krytycy, red. naukowa Zdzisława Łapińskiego, Wydawnictwo Literackie, Kraków-Warszawa, 1984.


Fragment:



Narrator Kosmosu nie jest naznaczony żadną wyjątkową ce­chą, przypomina wielu innych narratorów Gombrowicza. O zbieżności z sędzią śledczym ze Zbrodni z premedytacją już właśnie mówiłem. Kiedy narrator Kosmosu wraz z Fuchsem przeszukuje pokoik Katasi, to czyni to samo i w podobny sposób jak Józio, który przeszukiwał pokoik Pensjonarki w Ferdydurke; w obu wypadkach jest to ta sama „holmesiada”. Kiedy Witold w Kosmosie, zadziwiony składnością świata, mówi: „jakaś skłonność do składności [...] jakieś parcie ku sensowi”, to mówi to samo i używa podobnych słów, co Fryderyk w Pornografii: ,,Co za chemia! Jak wszystko się łączy! To jeszcze niewy­raźne połączenie, ale już widać, że istnieje SKŁONNOŚĆ w tym kierunku...”
Na co więc te epistemologiczne rozważania Kosmosu potrzebne były autorowi? Dlaczego pisarz, który w swych poprzednich utwo­rach hałaśliwie odżegnywał się od przyrody; dlaczego pisarz, który deklarował w Ferdydurke: „Nie chcę natury, dla mnie naturą są ludzie”, w Kosmosie każe narratorowi uważnie oglądać roz­gwieżdżone niebo i źdźbła trawy?
Jak sądzę, rozstrzygał tym w pla­nie filozoficznym przypadek wszystkich swych dawnych narratorów. Bo co się stanie, kiedy autor, wiedząc to, czego dowiedział się w Kos­mosie, zacznie oglądać ludzi, badać sprawy ludzkie? Co się stanie, kiedy tę „Kantowską zasadę poznawczą” (w cudzysłowie; niezupełnie zgodnie z filozofią Kanta, która miała przecież grunt metafizyczny) — zasadę poznawczą jako „zasadę zasad” — autor przeniesie na dotych­czasowy krąg zainteresowań swych narratorów? Otóż tą „Kantowską zasadą” — niby to zagubiony w oderwanych problemach epistemolo­gii — autor Kosmosu uczynił Sprawcami wszystkich swych dawnych narratorów śledzących, spór między Sprawcą i Siedzącym ostatecznie rozstrzygnął na korzyść Sprawcy. Opowiedział przecież o bezintereso­wnym łowcy wiedzy, który świat stwarza —który w istocie swej jest Sprawcą. I tylko po to, żeby dla siebie dokonać tej doniosłej wolty, musiał autor w Kosmosie zająć się naturą, od której przedtem się od­żegnywał; musiał raz jeden, w Kosmosie, spraw ludzkich z przyrody nie wydzielać (raz jeden — jeśli nie liczyć wcześniejszych nieśmiałych przygotowań w Pornografii i Dzienniku). A zatem — Kosmos jest nie tyle, jak chce Libera, „w pewnym sensie zaprzeczeniem”, lecz filozoficznym podsumowaniem twórczości Gombrowicza.
Mówię o filozoficznym podsumowaniu w Kosmosie — bowiem spór między Sprawcą i Siedzącym został jednoznacznie rozstrzygnięty na korzyść Sprawcy i w poprzedniej powieści. Jak już mówiłem, Pornografia ma dwóch narratorów: Witold pełni zrazu funkcje biernego obserwatora, zaś Fryderyk intryguje, mota demoniczną intrygę. Witold pełni zrazu funkcje obserwatora, lecz w miarę rozwijania się intrygi — gdy stają się widoczne pierwsze jej skutki — Witold zaczy­na pomagać Fryderykowi. A oto jak Witold w Pornografii swoją rolę podsumowuje: „w tym zawierało się szczęście — i duma — cóż za duma! — i coś więcej jeszcze, coś jak wódka — że oni w porozumieniu z nami, za naszym poszeptem i bodaj z jakiejś konieczności służenia nam tak się narażali — i tak się skradali! — do takiej za­bierali się zbrodni! Było to boskie! To było niesłychane! W tym kryła się najbardziej fascynująca z piękności świata! Ja, leżąc w łóżku, po prostu szalałem na myśl, że my, z Fryderykiem, byliśmy natchnieniem tych nóg [...]”.
„Że my, z Fryderykiem, byliśmy natchnie­niem” — tymi słowami Witold jednoznacznie rezygnuje z dotych­czasowej funkcji biernego obserwatora i przypisuje się do zbrodni, którą wyintrygował Fryderyk. (Nawiasem mówiąc, nie jest tak, że z wyjątkiem Pornografii u Gombrowicza „paroksyzm nie plami się krwią", jak twierdzi Jan Błoński, powołując się na słowa Włady­sława Czaplińskiego o „narodowej niechęci do przymusu i przemocy”; można wymienić jeszcze Iwonę, Ślub — a twierdzę, że i Kosmos). I mówiąc już nie nawiasem — ta duma Witolda z Pornografii jest bardzo drastyczna. Proszę zwrócić uwagę, że skutkiem intryg narra­torów jest mord bezinteresowny (obaj narratorzy nie będąc zaintere­sowani sprawą Siemiana są jednak zainteresowani sprawą mordu); i proszę zwrócić uwagę, że duma Witolda, ta jego hosanna Sprawcy, nie ustaje nawet wtedy, gdy okazuje się, że został zamordowany kto inny (Wacław zamiast Siemiana). Niebezpiecznie chłopięcym, a nawet nieprzyzwoitym utworem jest Pornografia.


Kontakt: info.pl@gombrowicz.net