Po latach pomieszkiwania w podrzędnych hotelikach, z końcem wojny Gombrowicz zamieszkuje w pokoju, niedrogim, blisko centrum, znalezionym przez kuzyna Gustawa Kotkowskiego. W owym czasie panują wielkie problemy mieszkaniowe w Buenos Aires, każde lokum jest na wagę złota.
Pensjonat przy ulicy Venezuela prowadziła Niemka, Frau Elsa – tak ją nazywaliśmy. Od wyjazdu z Niemiec w 1925 roku utrzymywała się z podnajmowania pokoi w swych kolejnych mieszkaniach. Przy ulicy Venezuela na pierwszym piętrze wynajmowała ich dziesięć. Lokatorami jej byli, z wyjątkiem nas dwóch, Niemcy, przeważnie robotnicy, drobni urzędnicy, skromni sklepikarze.
Alejandro Rússovich w Gombrowicz w Argentynie Rity Gombrowicz |
Budynek z zewnątrz wyglądający niepozornie, w środku prezentował się zupełnie dobrze, jak każda „klatka schodowa” w Buenos Aires, tak i ta była skrojona wedle gustów francuskiej elegancji. Wchodziło się ładnymi schodami na pierwsze piętro, gdyż na parterze z reguły mieściły się sklepy i bary, po czym kręconym schodami wychodziło się na górę i idąc prosto oraz skręcając za załomem w lewo – widoczny na fot. 3 dochodziło się do korytarza zakończonego małym oknem, gdzie na lewej ścianie, pod numerem 5 wynajmowała pokoje Frau Elsa.
By dojść do pokoju Gombrowicza trzeba było przejść przez wspólny przedpokój i maleńkim patiem bądź przez pokój Frau Elsy - i dalej koło kuchni oraz łazienki przejść na drugą stronę mieszkania do ostatniego pokoju, mieszczącego się po prawej stronie korytarza.
„Pokój Witolda był duży, z małym, wychodzącym na ulicę balkonikiem. Mój był niewielki i ciemny.” (Alejandro Rússovich w Gombrowicz w Argentynie Rity Gombrowicz). Ale stąd Gombrowicz miał kilka kroków do El Querandí i w 10 minut mógł dojść do Rexa i La Fregaty. Do Banco Polaco kilka minut dalej, wszędzie na piechotę.
