Ojciec pisarza pochodził z rodziny litewskiej. Jego przodkowie przez setki lat mieszkali na Żmudzi, w powiecie poniewieskim. Jeszcze w XVI wieku pisali cyrylicą, według ówczesnego zwyczaju szlachty Wielkiego Księstwa Litewskiego; od wieku XVII podlegli stopniowej polonizacji. Należały do nich majątki w okolicach miasta Remigoła: Wysoki Dwór, Lenogiry i Mingajłów. Dziadek pisarza, Onufry Gombrowicz przed wybuchem powstania styczniowego został uwięziony za udział w spisku antycarskim; później zwolniono go, jednak nakazano mu sprzedanie swych włości i opuszczenie na zawsze Litwy.
Jan Onufry Gombrowicz urodził się na Suwalszczyźnie, gdzie przejściowo przebywali jego rodzice i starsza siostra po przymusowym wyjeździe z Litwy. Choć Onufry nabył później majątki ziemskie w Sandomierskim - Jakubowice, potem Małoszyce - jednak do końca życia bardzo tęsknił za Litwą, a rodzina Gombrowiczów miała poczucie wykorzenienia i deklasacji.
Młody Jan Gombrowicz studiował na Politechnice w Rydze, jednakże studiów nie ukończył z powodu kłopotów materialnych. Osiadł w Małoszycach. Po ślubie z Antoniną Kotkowską został dyrektorem huty w Bodzechowie; po śmierci teścia przejął jego przedsiębiorstwo (kopalnię kamienia, wytwórnię wyrobów kamieniarskich i fabrykę papieru) w Dołach Biskupich. Został też dyrektorem warszawskiego oddziału Spółki Akcyjnej Wielkich Pieców i Zakładów Ostrowieckich. W roku 1926 aż do śmierci był organizatorem i prezesem Centrali Zakupu Złomu przy Związku Polskich Hut Żelaznych. Dzięki swej pracy i energii zapewnił rodzinie wysoki poziom życia.
Gombrowicze mieszkali w Warszawie, tylko wakacje rodzina spędzała zawsze na wsi, w Małoszycach.
Ojciec pisarza był człowiekiem lubianym i poważanym. Nie miał specjalnych zainteresowań intelektualnych, cechowało go natomiast poczucie humoru i sympatyczny, jowialny sposób bycia.
Trudne były jego relacje z żoną. Już jako ojciec dorosłych dzieci zaangażował się w miłosny związek z inną kobietą; nigdy jednak rodziny nie opuścił. Był odpowiedzialnym i kochającym ojcem. O Witolda, najmłodszego syna, bardzo się troszczył: nie skąpił pieniędzy na jego potrzeby, zafundował mu roczne studia we Francji. Jednocześnie – jeśli wierzyć świadectwom – „martwił się dziwactwami najmłodszego syna” (Jaśniepanicz, Joanna Siedlecka).
Pisarz nie poświęcił ojcu wiele miejsca we wspomnieniach. Duchowo byli sobie obcy. Ojciec reprezentował w domu „normalność”, był opoką (przede wszystkim materialną) dla rodziny. Witold w młodości miał sporo przykrych konfliktów z ojcem, na tle swego „nieuporządkowanego” życia osobistego i prowokacyjnych, drażniących zachowań i wypowiedzi. Żalił się przyjacielowi, że tylko jego starsi bracia „rozumieją się z ojcem”.
Ojciec chętnie sfinansował wydanie pierwszej książki syna: Pamiętnika z okresu dojrzewania. Podobno książki nie przeczytał, ale był z Witolda „zadowolony i dumny” (jak twierdzi Tadeusz Kępiński we wspomnieniach Witold Gombrowicz i świat jego młodości). W tym samym roku (1933) ciężko zachorował i zmarł. Witold opiekował się nim w chorobie i był przy jego śmierci. Jan Gombrowicz został pochowany na cmentarzu w Przybysławicach.
Witold o ojcu:
Mój ojciec? Piękny mężczyzna, rasowy, okazały, a też poprawny, punktualny, obowiązkowy, systematyczny, o niezbyt rozległych horyzontach, niewielkiej wrażliwości w rzeczach sztuki, katolik, ale bez przesady. […] Po ojcu jestem trzeźwy, spokojny, opanowany.
Testament. Rozmowy z Dominique de Roux |
Ojciec miał litewską, skrytą naturę i jego stosunek z nami nie był bliski. […] Był ostatnim z Gombrowiczów cieszącym się szacunkiem, wzbudzającym zaufanie […]. Miał opinię człowieka poważnego, odpowiedzialnego i uczciwego. Kontrast między jego poprawnym i godnym zachowaniem, a pewnymi dziwactwami nas, synów, niejednemu nasuwał refleksje w rodzaju:
Dla mojego ojca lokaj to była rzecz jak najbardziej naturalna i rozumiejąca się sama przez się, a nawet potem gdy, demokratyzując się, zjechaliśmy z lokaja na służącą, pozwalał się obsługiwać jakby to leżało w przyrodzonym porządku świata. Ojciec był jeszcze panem w sposób naturalny, z całą swobodą, i muszę przyznać, że prości ludzie chwytali tę jego naturalność instynktem i o wiele chętniej krzątali się wokół niego niż wokół nas – panów już kurczowych, usiłujących nadrabiać miną. Wspomnienia polskie |
Zawsze mnie śmieszy rodzaj ulgi, z jaką ludzie się dowiadują, że „jednak” jestem synem „starego Gombrowicza”.
List do brata Janusza, lata 60 |
