imprimer cette page
  Witold Gombrowicz - Polska wersja   Twórczość   Powieści   Kosmos
 
Kosmos: zbliżenia 

Okopień-Sławińska: Bergowanie Leona

Aleksandra Okopień-Sławińska: Wielkie bergowanie czyli hipoteza jedności „Kosmosu”
w Gombrowicz i krytycy, red. naukowa Zdzisława Łapińskiego, Wydawnictwo Literackie, Kraków-Warszawa, 1984.


Fragment:



Leon jest jedyną osobą w powieści, która nie pozostaje w sferze narratorskich hipotez, ale sama się odsłania i tłumaczy swoje racje; jedyną, która do własnej gry angażuje Witolda jako podporządkowanego partnera, a przy tym spogląda nań z zewnątrz. Za sprawą Leona w niedostępnej inaczej niż za pośrednictwem wyobrażeń narratorskich rzeczywistości Kosmosu powstaje szczelina: ten który dotąd tropił, dociekał i osądzał, zostaje przez kogoś innego rozpoznany i wciągnięty do współdziałania.
Sfera tego współdziałania zakreślona jest i pseudonimowana przy pomocy wielokształtnych objawień tajemnego słowa BERG. W słowniku Kosmosu istnieje ono na szczególnych prawach; obciążone wyjątkowymi funkcjami wymaga też baczniejszej uwagi analitycznej. Po pierwsze: jest to słowo polszczyźnie nie znane, pozbawione zatem jakiejkolwiek ustalonej uprzednio w społecznym obiegu wartości semantycznej, a zyskujące ją dopiero dzięki użyciom w tekście powieści. Trudno rozstrzygnąć, czy można je przy tym uważać za słowo obce (niemieckie „berg” — ,,góra”), przyswojone i przekwalifikowane znaczeniowo, ale w dalekim planie jakoś zabarwione i motywowane swoim pochodzeniem. Gdyby tak, to komu należałoby przypisać świadomość tego pochodzenia? Leonowi? narratorowi? czy dopiero Gombrowiczowi, który jeśliby chciał uniknąć etymologicznych skojarzeń, mógł przecież wynaleźć jakieś zupełnie nowe słowo o pożądanych walorach fonicznych? Zagadnienie jest dość marginalne, mimo to warto zauważyć, że Leon z wielkim upodobaniem krasi swoją mowę obcymi wtrętami, z reguły niezbyt wyszukanymi i odpowiadającymi najpopularniejszym doświadczeniom interlingwistycznym Polaka. Może więc w makaronicznym repertuarze Leona (fiat ubi vult, first klas prima, tutti frutti, alians enfants de la patrie, niczewo, szpas, witz, correct, ergo, primum, secundum, tertium, guartum, guintum, sextum, szantan, ite missa est, a rivederci, manżusium, carpe diem, en oidie, bitte, passe-temps) mieści się również „berg” jako banalny element niemczyzny, a przede wszystkim jako składnik powszechnie znanych u nas złożeń nazwiskowych. O takim rozeznaniu świadczyć by mógł wykręt Leona zapytanego o znaczenie „bergu”: „to tak dwóch Żydasów rozmawia... taki szpas...”. W każdym jednak razie słowo to jest wykorzenione ze swej macierzystej gleby semantycznej i nasycone w powieści najzupełniej unikalnymi treściami.
Po drugie: wyróżnia je nieograniczona niemal giętkość i potencja słowotwórcza. Zdolne jest bowiem do wchodzenia w symbiozę z rozmaitymi wyrazami i w rozmaitych pozycjach, a także do przybierania form właściwych różnym częściom mowy — rzeczownikom, czasownikom, przysłówkom i przymiotnikom. Pełna lista leksykalnych odmian „bergu" składa się z trzydziestu dwóch wariantów. Przypominam je w porządku alfabetycznym: bemberg, bembergować, bembergowanie, bembergowatość, bembergowiec, bembergum, berg, bergbembergowy, berg-berg, bergbergowanie, bergbergowiec, bergowanie, bergum, berg-umberg, bergum-berg-bergum. berguroczystość, dyskretumberg, fraj-dusiumberg, hajdasiumberg, kachasiumberg, karalumbergi, lubusium-berg, łakociumbergi, pielgrzymkumberg, pocichumberg, podbembergo-wywanie, polizusiumberg, rozkoszumberg, tajnusiumberg, wbembergować, wybembergować, zabergować.
Po trzecie: swobodnie przystosowuje się do pełnienia rozmaitych funkcji składniowych w zdaniu — jako podmiot, orzeczenie, dopełnienie, przydawka czy okolicznik, oraz do przekazywania rozmaitych ekspresji modalnych — jako hasło, wezwanie, insynuacja, stwierdzenie, pytanie, wykrzyknienie itp.
Po czwarte: podlega nadzwyczajnej skłonności do tautologii, powtórzeń i występowania w formach zwielokrotnionych, zarówno w obrębie pojedynczych wyrazów, jak dłuższych wyrażeń i całych zdań składanych z wariantów tego jednego słowa. Np. „Bergowanie moje bembergiem moim z całą bembergowatością bemberga mojego!”
Po piąte: cechuje się charakterystyczną dobitnością brzmieniową, a w rezultacie tendencji do zwielokrotnień i powtórzeń tworzy układy o dużej wyrazistości fonicznej, zrytmizowane i sprawiające wrażenie onomatopeicznych.
Zarysowany tu kompleks językowych właściwości „bergu” i formacji od-bergowych ma duży wpływ na semantyczną konkretyzację sygnowanej tym słowem idei. Jego nowość i płynąca stąd niezależność od skonwencjonalizowanych znaczeń eliminują opór wobec rozmaitych kontekstowych osadzeń i zapewniają mu maksymalną plastyczność semantyczną, zarazem jednak sprzyjają pewnej mglistości, ambiwalencji i niedefinitywności sensów. Skala jego przeobrażeń słowotwórczych i zróżnicowań funkcjonalnych w zdaniu i wypowiedzi wskazuje na rozległość i rozmaitość objętej nim przestrzeni semantycznej. Ciągłe powtórzenia i multyplikacje uwydatniają jego znaczeniową intensywność i rangę, a zarazem zdolność do tworzenia sfery zamkniętej, zhomogenizowanej i monocentrycznej. Celowo jaskrawa tautologiczność formuł w rodzaju ,,bembergowanie bembergiem w berg”, poza tym że jest sposobem amplifikacji bergu, narzuca przekonanie o jego samodefiniowalności, a więc niesprowadzalności do innych, zewnętrznych i obcych, kategorii. Rytmiczność i onomatopeiczność za każdym razem precyzują się semantycznie w konkretnych związkach kontekstowych, ale generalnie - sugerując bliską odpowiedniość między słowem a desygnatem - wywołują wrażenie fizycznej realności przejawów bergu. [...]

W ten sposób sama, przemyślnie wykalkulowana, postać językowa „bergu” wpływa na dokonujący się w toku powieści proces jego semantyzacji i programuje jej ogólne ramy. Na to jednak, aby ustalić ich szczegółowe wypełnienie, już nie wystarcza analiza operacji językowych, a konieczne jest ogarnięcie rozmaitych danych, np. wynikających z charakteru i przebiegu wydarzeń, z zachowań i rysów postaci, z ich słów i refleksji narratorskich, ze sposobów budowania opo¬wieści, z doboru motywów, z rozkładu tonów ironicznych i poważnych oraz — skrótowo mówiąc — z wszelkich interpretowalnych właściwości utworu, które razem wzięte pozwalają uchwycić Gombrowiczowską ideę bergu.
Dla konstrukcji Kosmosu idea tą ma niezwykle doniosłe znaczenie. Wbrew powierzchownemu wrażeniu nie ogranicza się do świata powieściowych bohaterów, ale przenika i jednoczy odrębne poziomy utworu: fabuły, narracji i pisarstwa, ustanawiając bliską odpowiedzialność między rolą Leona jako uczestnika fabuły, rolą narratora jako podmiotu własnej opowieści, oraz rolą Gombrowicza jako autora Kosmosu. Działania ich bowiem dają się zinterpretować jako różne warianty realizacji idei bergu od jej najprymitywniejszej do najbardziej wysublimowanej postaci.
Pierwiastkową formą bergu, najprostszą, ale zawierającą w zalążku jego podstawowe komponenty, jest samozaspokojenie seksualne. Słowo „onanista” użyte dla skonkretyzowania bergu pada wprost w dialogu powieści jako potwierdzona insynuacja Witolda pod adresem Leona. Odblask tej insynuacji obejmuje potem samego Witolda, kiedy przystaje on bez protestu, by Leon uważał go za głównego wtajemniczonego i wspólnika. Tak rozumiany motyw bergu zyskuje poza tym fabularne rozwinięcie w scenie przy pamiątkowym kamieniu, która pajęczą nicią analogii łączy Leona z Joyce’owskim Leopoldem Bloomem. Byłoby jednak jaskrawo nieuprawnionym uproszczeniem, gdyby sens bergu zacieśniać tylko do określonej praktyki seksualnej, jakkolwiek zapewne wypada uznać ją za punkt wyjścia dla rozwiniętej filozofii bergu jako wyrafinowanej sztuki osiągania satysfakcji. Podporządkowane jej zostają wielorakie działania i zachowania jednostki, wszystkie nastawione na przyjemność i zaspokojenie, a rekompensujące osobiste niepowodzenia, defekty i niedostatek społecznej aprobaty.


Kontakt: info.pl@gombrowicz.net